Przejdź do głównej zawartości

To, czego nie widać. The Deal. Układ — Elle Kennedy

 

Najłatwiej ukryć mrok tam, gdzie wszyscy spodziewają się tylko głośnej, powierzchownej rozrywki.

Istnieje specyficzny rodzaj literatury, po który sięgamy z góry ustalonym nastawieniem. Romans hokejowy, studencki kampus, uprzywilejowane dzieciaki, ryk trybun i błysk lodu. Ten schemat znamy na pamięć: przystojny, bezczelny sportowiec i dziewczyna, która jako jedyna w pokoju nie zamierza paść mu do stóp. Wiemy, co dostaniemy, znamy reguły tej gry i właśnie dlatego jako czytelnicy całkowicie odkładamy czujność. Sięgamy po taką książkę dla czystego resetu. Po odpoczynek od cięższych tematów.

I właśnie w tym momencie, gdy nasza garda jest całkowicie opuszczona, Elle Kennedy robi coś zupełnie nieoczekiwanego. Uderza w najczulszy punkt.

Przez pierwsze rozdziały The Deal bezbłędnie bawi się klasyczną konwencją gatunku. Garrett Graham jest dokładnie tym, kim powinien być w oczach uniwersyteckiego tłumu: niekwestionowaną gwiazdą ligi, kapitanem drużyny i facetem o arogancji tak naturalnej, że staje się niemal magnetyczna. Świat wokół niego układa się dokładnie tak, jak on tego chce. Dziewczyny traktuje jak tymczasowy dodatek do swojego statusu i doskonale wie, jaką ma władzę. Garrett sprawia wrażenie człowieka, któremu wszystko w życiu przychodzi bez najmniejszego wysiłku – i który nigdy, nawet przez ułamek sekundy, nie musiał zastanawiać się, kim byłby, gdyby ta idealna rzeczywistość nagle pękła.

Ale ta pewność siebie to nie jest cecha charakteru. To misternie zaprojektowany pancerz.

Hannah stoi po drugiej stronie tej pozornej równowagi. Jej bezsilność ma inny kształt — bardziej widoczny dla czytelnika, choć równie głęboko ukryty przed światem. Myśli, że najgorszy życiowy koszmar ma już za sobą, że nauczyła się żyć z cieniem tamtej nocy. Ułożyła swoje wspomnienia w najgłębszej szufladzie pamięci, zamknęła na klucz i z podniesioną głową idzie dalej. I przez większość czasu ta iluzja normalności działa. Aż do momentu, kiedy przypadkowe słowo, niespodziewany gest, zapach czy sytuacja, której nie dało się przewidzieć, sprawia, że to, co schowane, wraca z pełną mocą. Nie ma w tym filmowej, przerysowanej dramaturgii. Jest surowa, bolesna prawda o tym, jak realnie działa trauma: nie pyta o pozwolenie, nie uprzedza o swoim nadejściu i potrafi sparaliżować człowieka w ułamku sekundy, w środku białego dnia.

To, jak potraktowano ten wątek, wymaga szczególnego uznania. Gwałt w historii Hannah nie jest tanią dekoracją. Nie jest elementem czysto fabularnym, który pojawia się tylko po to, by uczynić bohaterkę „tragiczną” i dać głównemu bohaterowi pretekst do odegrania roli rycerza na białym koniu. Jest faktycznym, psychologicznym problemem, który infekuje jej codzienność – wpływa na to, jak reaguje na bliskość, czego się boi, gdzie stawia granice i co wymaga od niej tytanicznej pracy, której nikt inny w jej wieku nie musi wykonywać. Elle Kennedy nie leczy traumy miłością w trzech rozdziałach. Nie załatwia sprawy jedną głęboką rozmową. Pokazuje proces, lęki i powolne oswajanie własnego ciała na nowo. To wciąż nie jest oczywistość w romansach New Adult. Ale ma fundamentalne znaczenie.

Najmocniejszy punkt tej historii leży jednak w cichej, bolesnej symetrii między głównymi bohaterami. Oboje noszą w sobie ciężar całkowicie niewidoczny dla tłumu skandującego na trybunach. Hannah nosi w sobie to, co jej zrobiono. Garrett – mrok tego, co go spotkało we własnym domu.

Garrett to typ postaci, którą łatwo skreślić i zaszufladkować na początku książki jako kolejnego toksycznego playboya. Dopiero później odkrywamy, że pod tą łatwą do skreślenia fasadą kryje się znacznie więcej. Jego arogancja okazuje się mechanizmem obronnym chroniącym przed przeszłością, o której nie powiedział absolutnie nikomu. Bo w brutalnym, skrajnie męskim świecie sportu nie ma miejsca na słabość. Gwiazda hokeja nie miewa stanów lękowych. Mężczyźni w tej rzeczywistości nie mówią głośno o tym, że byli krzywdzeni. Wszyscy oczekują od niego, że będzie niezniszczalną maszyną do wygrywania meczów.

Oboje nauczyli się funkcjonować w świecie tak, jakby ich wewnętrzne pęknięcia nie istniały. I oboje – bardzo powoli, niemal po milimetrze – zaczynają przy sobie odkrywać, że przed tą jedną osobą nie muszą już niczego udawać.

Chemia między nimi jest magnetyczna właśnie dlatego, że nie opiera się na nagłym, pustym wybuchu pożądania. Buduje się organicznie: przez błyskotliwy humor, inteligentne przekomarzanie się i stopniowe opuszczanie gardy. Ten humor nie jest tu tylko ozdobnikiem – to bezpieczny poligon, na którym testują wzajemne zaufanie. Ta powolność sprawia, że kiedy mury w końcu runą, a zaufanie zostanie przypieczętowane, czytelnik czuje, że to uczucie jest autentyczne. Nie płytkie, nie przepisane ze schematu. Naprawdę wywalczone i zdobyte.

The Deal to książka, która doskonale udaje lekką. Chce, żebyś widziała w niej tylko kampusowy romans, sportowe emocje i ładnych ludzi. I ona tym też jest – Kennedy nie rezygnuje z dostarczania rozrywki. Ale pod tą gładką, amerykańską powłoką autorka przemyca pytania znacznie poważniejszej natury: co robimy z ciężarem, którym nigdy z nikim się nie dzielimy? Co się dzieje, kiedy w końcu zaryzykujesz, zaufasz i pozwolisz komuś zobaczyć swoje blizny?

I czy samo to zaufanie wystarczy, żeby zacząć się naprawiać?

Sięgałam po bezpieczny odpoczynek. Dostałam jedną z tych nielicznych historii, które zostają w głowie na znacznie, znacznie dłużej po zamknięciu ostatniej strony.


Elle Kennedy
The Deal. Układ.
Off Campus #1
Przełożyła: Anna Mackiewicz
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2023

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Teaser Po prostu książki :)

W trakcie urlopu postanowiliśmy się pobawić i zrobić teaser bloga, który wrzuciliśmy na You Tube. Osoby obserwujące fanpage na Facebooku mogły go zobaczyć już tydzień temu, gdyż wrzuciłam link. Dziś przyszedł czas na napisanie krótkiego artykułu na ten temat. iPad to jeden z najbardziej udanych prezentów, jakie dostałam od mojego kochanego męża :) ale samo oprogramowanie na tym urządzeniu i jemu samemu dostarcza nie lada zabawy. I właśnie ostatnio, natchniony postacią Jobsa dzięki lekturze książki opisującej taktykę reklamową Apple, Mariusz trafił na iMovie.  Pomysł stworzenia krótkiego teasera narodził się niemal natychmiast. I choć robiony na szybko, w większości w środku nocy, przyniósł nam mnóstwo zabawy i satysfakcji. Efekty możecie zobaczyć tutaj:

Recenzja: "Grim. Pieczęć Ognia" Gesa Schwartz

Autor: Gesa Schwartz Tytuł: "Grim. Pieczęć Ognia" Tytuł oryginału: "Grim. Das Siegel des Feuers" Cykl: Grim Tom: 1 Wydawnictwo: Jaguar Data wydania: maj 2013 Liczba stron: 632

Recenzja: "Płomień Crossa" Sylvia Day

Autor:  Sylvia Day Tytuł:  "Płomień Crossa" Tytuł oryginału:  "Reflected in You" Cykl:  Crossfire Tom:  2 Wydawnictwo:  Wielka Litera Data wydania:  luty 2013 Liczba stron:  378 Trylogia Crossfire (w polskim przekładzie Dotyk Crossa) nie budzi aż tak skrajnych emocji jak Pięćdziesiąt Odcieni, choć często obie pozycje są do siebie porównywane. Ale po przeczytaniu drugiego tomu muszę stwierdzić, że E L James przy Sylvii Day wypada dość blado. Eva i Gideon próbują stworzyć udany związek na przekór własnym, zadawnionym ranom. Zderzenie dwóch zaborczych osobowości wiele ich kosztuje, ale postanawiają walczyć o siebie nawzajem. Powoli wszystko zaczyna się układać, choć żadne z nich nie przywykło do kompromisów. Gideon stopniowo pokazuje swoje łagodniejsze oblicze, a Eva stara się okiełznać chorobliwą zazdrość. Ich relacja zdaje się zmierzać w dobrym kierunku, aż nagle wszystko zaczyna się walić. Gideon ma coraz więce...