Przejdź do głównej zawartości

Miała być dylogia. „Szkarłatna Ćma” wraca z dwoma nowymi tomami — i zmierza do telewizji


Jeszcze niedawno historia Rune i Gideona miała być zamknięta.

Szkarłatna Ćma była od początku przedstawiana jako dylogia. Na oficjalnej stronie Kristen Ciccarelli pierwszy tom nadal figuruje jako „Book 1 in the Crimson Moth Duology”, a Rebel Witch — polskie Krwawe dziedzictwo — jako zakończenie tej historii. 

Wygląda jednak na to, że Rune i Gideon nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Wydawcy potwierdzili właśnie, że seria The Crimson Moth zostanie rozszerzona o dwa kolejne tomy. Trzecia część będzie nosić tytuł Dark Descent — w brytyjskich materiałach pojawia się również jako The Dark Descent — a czwarta The Deadly Duet. HarperMagpie nabyło prawa do obu książek na rynek brytyjski i Commonwealth, a prawa zagraniczne zostały już sprzedane między innymi do USA, Niemiec, Holandii, Szwecji i na Węgry. 

Kiedy premiera trzeciego tomu?

Amerykański wydawca Wednesday Books podaje datę 3 sierpnia 2027 roku. Dark Descent jest oficjalnie oznaczony jako trzeci tom The Crimson Moth i ma ponownie koncentrować się na Rune i Gideonie. 

Na razie nie znalazłam oficjalnej zapowiedzi polskiego wydania. Dwa pierwsze tomy ukazały się u nas nakładem Moondrive / Wydawnictwa Otwarte jako Szkarłatna Ćma i Krwawe dziedzictwo. 

I tutaj małe ostrzeżenie dla osób, które nie przeczytały jeszcze drugiego tomu: nie zaglądajcie zbyt dokładnie do oficjalnego opisu Dark Descent. Synopsis trzeciej części zdradza bardzo istotne wydarzenia z Krwawego dziedzictwa, więc tutaj celowo ich nie przytaczam.

Sama informacja o kontynuacji jest zresztą wystarczająco ciekawa.

Bo nie dostajemy jednego dodatkowego tomu dopisanego do popularnej serii. Historia, która miała zostać zamknięta po dwóch książkach, zmienia się właściwie w czterotomową serię — a tomy trzeci i czwarty tworzą nową dwuksiążkową kontynuację losów Rune i Gideona. 

A to jeszcze nie wszystko. „Szkarłatna Ćma” zmierza na ekran

Równolegle rozwijana jest telewizyjna adaptacja The Crimson Moth.

Prawa do ekranizacji nabyli Georgia Lee, Joe Henderson i Chad Kennedy, a za adaptację scenariusza odpowiada Kim Shumway, związana wcześniej m.in. z The 100. Projekt jest obecnie na wczesnym etapie rozwoju i scenariusz jest przedstawiany potencjalnym kupcom. Nie ma jeszcze platformy, zamówionego sezonu, obsady ani daty premiery. 

Czyli na razie lepiej mówić, że serial jest rozwijany, a nie że jego produkcja została już oficjalnie zamówiona.

W ciągu kilku dni Szkarłatna Ćma przeszła więc całkiem sporą metamorfozę.

Z zamkniętej dylogii zrobiła się seria licząca przynajmniej cztery książki.

A równocześnie Rune i Gideon mają szansę trafić na mały ekran.

I przyznam, że jestem bardzo ciekawa, czy dwa kolejne tomy okażą się naturalnym dalszym ciągiem tej historii, czy jednak poczujemy, że zakończoną opowieść otwarto ponownie przede wszystkim dlatego, że seria odniosła ogromny sukces.

Na odpowiedź poczekamy do 2027 roku.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Potwór, który nie musiał się zmieniać. Heart of My Monster — Rina Kent

Są potwory, które w ostatnim rozdziale się zmieniają. Stają się lepsze, łagodniejsze, uczą się miłości i odkładają na półkę wszystko, czym były. Dostają happy end i nowe imię, bo stare było zbyt ciemne, żeby je zabrać do finału. Kirill Morozov tego nie robi. I właśnie dlatego   Heart of My Monster   jest dla mnie najlepszym tomem trylogii. Rina Kent napisała coś, co rzadko zdarza się w dark romance — historię, w której potwór zostaje potworem, ale uczy się   czuć . Nie przemienia się, nie odkupuje win, nie staje się kimś, kim nie jest. Zdobywa wszystko, czego chciał — władzę, kontrolę, posłuszeństwo świata wokół niego — i w środku tej wygranej odkrywa, że stracił coś, co było dla niego ważniejsze niż cokolwiek, co zdobył. Jedna scena zostaje ze mną najdłużej. Kirill pod prysznicem. Wyobraża sobie dłonie Sashy i myśli, że już nigdy ich nie poczuje. To nie jest scena dramatyczna w klasycznym sensie — nie ma krzyku, nie ma konfrontacji. Jest cisza i człowiek, który przez cał...

Recenzja: "BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj" Tomek Tomczyk - czyli jestem blogerem, jestem najlepszy i tworzę swoją legendę

Czy można dać czytelnikowi ciekawe i pożyteczne treści, a jednocześnie budować swoją własną markę i tworzyć własną legendę? Czy można bezczelnie się przechwalać i gloryfikować swoją zajebistość sprawiając jednocześnie, że w czytelniku rośnie sympatia do autora? Pewnemu polskiemu blogerowi to się udaje.