Jest pewen szczególny rodzaj samotności, który w gruncie rzeczy okazuje się znacznie gorszy od bycia niekochanym. To dojmująca samotność bycia absolutnie niezrozumianym przez tych, którzy są przekonani, że znają cię najlepiej na świecie. To ten moment, kiedy wszyscy wokół widzą jedynie starannie wyreżyserowaną wersję ciebie, którą dla nich stworzyłaś. I nikt, absolutnie nikt, nie zadaje sobie trudu, by sprawdzić, co kryje się pod spodem. Nie wynika to koniecznie z ich znieczulicy czy braku miłości. Powód jest znacznie prostszy, a przez to bardziej przerażający: stworzona fasada jest wystarczająco przekonująca. Wystarczająco wygodna dla otoczenia. Wystarczająco estetyczna i bezpieczna, by nikt z bliskich nie poczuł wewnętrznej potrzeby szukania głębiej. Cecily Knight opanowała sztukę budowania takiej fasady do perfekcji. I to właśnie Jeremy Volkov jest pierwszą osobą w jej życiu, która nie daje się na to nabrać nawet na ułamek sekundy. To genialny punkt wyjścia dla God of Wrath . ...